Aleksander Smolar, prominent Unii Wolności, wypromował na szefa tej partii Bronisława Geremka. Jego brat - Eugeniusz - jest jednym z szefów Polskiego Radia. Są synami Hersza Smolara, przedwojennego działacza komunistycznego i jako tzw. szare eminencje mają niebagatelny wpływ na politykę w Polsce.

Saga rodzinna z czerwienią w tle

Są w naszym życiu publicznym ludzie, którzy nigdy nie byli i zapewne nie będą posłami czy ministrami, a mimo to posiadają wpływy większe niż niejeden znany polityk. Przeciętny wyborca często nawet nie wie o istnieniu takich "szarych eminencji" ani tym bardziej o tym, jak znaczącą rolę odgrywają one w polskiej polityce. Do tej kategorii ludzi bez wątpienia należą bracia Smolarowie - Aleksander i Eugeniusz. Oficjalnie jeden jest politologiem, a drugi radiowcem, ale w rzeczywistości są o wiele bardziej znaczącymi postaciami.

Komsomolec z Zambrowa

Zanim jednak zajmiemy się tym rodzeństwem, nie sposób pominąć jego rodziców. Ojciec, który po wojnie znany był pod imieniem Grzegorz, urodził się w 1905 r. w Zambrowie jako Hersz Smolar, syn Dawida, producenta wody sodowej. Już w latach 1918-1919 organizował w miasteczku lewicującą grupę młodzieży syjonistycznej, którą nazwał Związkiem Młodzieży Socjalistycznej. W lipcu 1920 r., po wkroczeniu Armii Czerwonej, został z ramienia owego ZMS członkiem miejscowego Komitetu Rewolucyjnego, za co - po wyparciu bolszewików - był poszukiwany przez żandarmerię wojskową. Wyjechał do Warszawy i tam związał się z Komunistyczną Partią Polski, która przerzuciła go do sowieckiego Kijowa, gdzie został sekretarzem Wydziału Ekonomicznego Gubernialnego Komitetu Komunistycznego Związku Młodzieży. Następnie rozpoczął studia w sekcji żydowskiej Komunistycznego Uniwersytetu Mniejszości Narodowych Zachodu w Moskwie - partyjnej uczelni kształcącej działaczy komunistycznych, głównie z krajów sąsiadujących z ZSRR. Po śmierci Lenina w 1924 r. został delegowany do Humańskiego Komitetu Okręgowego KZM dla organizowania tzw. zaciągu leninowskiego do tej organizacji. Tam też w 1925 r. został przyjęty do partii bolszewickiej, a następnie przeniesiono go do Charkowa i Moskwy. W następnym roku został wybrany na członka Centralnego Żydowskiego Biura Komitetu Centralnego Komsomołu.

"Etatowy" Żyd

W 1928 r. sekcja polska Międzynarodówki Komunistycznej skierowała go do pracy partyjnej w kraju. Przeniósł się więc do Wilna, gdzie był sekretarzem komunistycznej młodzieżówki, a później Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Szybko został jednak aresztowany i trzy następne lata przesiedział w wileńskich Łukiszkach. W 1932 r. wrócił do KPZB, tym razem jako sekretarz na Słonim i Baranowicze oraz Białystok. Od 1934 r. był kierownikiem krajowej redakcji wydawnictw KC KPZB, a także publikował testy w języku jidysz. W 1936 r. ponownie został aresztowany i skazany na 6 lat więzienia, z którego uwolnił go wybuch wojny i wkroczenie Armii Czerwonej. Został wówczas redaktorem dziennika "Białystokier Sztern", żydowskiego organu Komitetu Obwodowego partii bolszewickiej. Gdy w 1941 r. okupanta sowieckiego zastąpił niemiecki, Hersz Smolar znalazł się w Mińsku, a dokładnie w tamtejszym getcie, tworząc tam komunistyczną partyzantkę. Po opuszczeniu getta został komisarzem politycznym sowieckich oddziałów partyzanckich działających w tamtym rejonie.

W 1946 r. wrócił do kraju i od razu zaczął pracę w Centralnym Komitecie Żydów w Polsce jako członek jego Prezydium oraz kierownik Wydziału Kultury i Propagandy. W latach 1949-1950 pełnił funkcję przewodniczącego CKŻP zamiast Adolfa Bermana (brata Jakuba), który wyjechał do Izraela. Następnie, aż do 1962 r. był przewodniczącym Zarządu Głównego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, zaś do 1968 r. kierował organem PZPR w języku jidysz "Fołks-Sztyme". Stanowisko to utracił w marcu 1968 r., wtedy też wyrzucono go z partii. Dwa lata później przez Paryż wyjechał do Izraela, gdzie pracował w Bibliotece Narodowej w Jerozolimie oraz na uniwersytecie w Tel Awiwie. Tam też zmarł w marcu 1993 r. W Polsce została jednak jego żona, z którą związał się jeszcze w 1940 r. Była nią Walentyna Najdus, po wojnie profesor w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, należąca do licznego grona partyjnych historyków. W jej dorobku znajdziemy takie "dzieła", jak: Polacy w rewolucji 1917 r. czy Lewica polska w Kraju Rad 1918-1920, które publikowała dla uczczenia kolejnych rocznic rewolucji październikowej. Z tego czerwonego do szpiku kości małżeństwa zrodzili się dwaj synowie: w 1940 r. Aleksander, a pięć lat później Eugeniusz.

"Ofiary polskiego antysemityzmu"

Starszy z braci, Aleksander, szybko poszedł w ślady ojca. W latach 60. jako asystent na Wydziale Ekonomii Politycznej Uniwersytetu Warszawskiego był już członkiem PZPR, a od 1962 r. mocno angażował się w działalność Politycznego Klubu Dyskusyjnego, który powstał z inicjatywy Komitetu Uczelnianego Związku Młodzieży Socjalistycznej. Z ramienia KU ZMS patronat nad klubem objął Karol Modzelewski (również pochodzący z rodziny żydowskich komunistów), a wśród aktywistów znaleźli się m.in. Waldemar Kuczyński i Stanisław Gomułka - dzisiaj czołowi ekonomiści opcji udeckiej. Aleksander Smolar związał się wówczas ze środowiskiem tzw. rewizjonistów, czyli niedawnych stalinowców, którzy teraz pozowali na demokratów i liberałów. Było to o tyle naturalne, że na uczelni był asystentem prof. Włodzimierza Brusa, żydowskiego ekonomisty, który wcześniej "zasłużył się" jako oficer polityczny LWP, a także ożenił się z osławioną prokurator stalinowską - Heleną Wolińską.

Związki z rewizjonistami nie wyszły Smolarowi na dobre. Jak sam wspominał: kiedy w 1967 roku wyrzucono mnie z PZPR-u po sprawie Kołakowskiego, przesłuchiwał mnie tow. Dobrosielski. Wtedy to właśnie słyszałem już te antysemickie szmoncesy, które później słyszało się w marcu. Wyrzucono mnie z PZPR między innymi za to, że na zjeździe powiedziałem o antysemityzmie, jaki był widoczny w szeregach partii. Logiczną konsekwencją takiej postawy był udział Smolara w studenckiej grupie "komandosów", kierowanej przez Adama Michnika i Henryka Szlajfera. Podczas protestów studenckich w marcu 1968 r. znalazł się wśród aresztowanych, podobnie jak jego młodszy brat Eugeniusz, którego wyrzucono z drugiego roku nauk politycznych na UW. Trzy lata później, idąc w ślady ojca, obaj bracia wraz z żoną Eugeniusza, Niną Smolar, wyjechali za granicę: najpierw do Szwecji, a później jeszcze dalej na Zachód. Aleksander znalazł się we Francji, gdzie dostał pracę w Krajowym Centrum Badań Naukowych, czyli odpowiedniku naszego PAN-u. Natomiast Eugeniusz trafił do Wielkiej Brytanii i tam został wiceszefem, a później szefem, Sekcji Polskiej radia BBC.

Zaufani ludzie KOR-u

Równocześnie będąc na emigracji, założyli i redagowali kwartalnik polityczny "Aneks", którego współpracownikami byli m.in. Brus, Michnik, Jacek Kuroń, Leszek Kołakowski, Jan Tomasz Gross, Stanisław Barańczak. W ten sposób Smolarowie stali się zagranicznymi przedstawicielami KOR-u, a Aleksander wraz z Kołakowskim został nawet upoważniony do reprezentowania tej organizacji w kontaktach z Międzynarodówką Socjalistyczną. Na tych samych kontaktach bazowała w latach 70. i 80. działalność Sekcji Polskiej BBC. Jak wspominał Eugeniusz Smolar: jeśli potrzebowaliśmy informacji, to dzwoniliśmy do Kuronia, do komisji informacyjnej KOR. Ścisłe związki tych czołowych pomarcowych emigrantów z ich kolegami w kraju najjaskrawiej ujawniły się po "okrągłym stole". Już we wrześniu 1989 r. na łamach francuskiego pisma "Le Quotidien de Paris" Aleksander Smolar zaatakował Prymasa Józefa Glempa za obronę oświęcimskiego Karmelu oraz za to, że chce poprzeć prądy nacjonalistyczne, chrześcijańskie, tradycjonalistyczne, a nie ludzi typu Mazowieckiego. Nic dziwnego, że po kilku miesiącach autor tych słów został doradcą premiera Tadeusza Mazowieckiego, zaś Eugeniusz Smolar bezceremonialnie wykorzystywał Sekcję Polską BBC do promowania jego kandydatury na prezydenta.

Z radia do radia

Od tego czasu obaj bracia zaczęli odgrywać znaczące role już w Polsce. Młodszy nie miał problemów z wejściem na rynek medialny, zwłaszcza że jego przyjacielem z BBC był Bolesław Sulik, do niedawna szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W 1996 r. Eugeniusza Smolara wymieniano jako jednego z kandydatów na fotel prezesa TVP. Gdy jednak skuteczniejszy okazał się Ryszard Miazek, ten przystąpił do tworzenia nowej stacji radiowej - Inforadio. Udziałowcami tego przedsięwzięcia były m.in.: Fundacja Batorego, Spółdzielnia Pracy "Polityka" (wydawca tygodnika) i jedna ze spółek z holdingu Agora (wydawca "Gazety Wyborczej"). Inforadio przez większość czasu miało nadawać wiadomości, wywiady i rozmowy ze słuchaczami, a wśród zatrudnionych prezenterów znaleźli się Maciej Orłoś i Marta Grzywacz (obecnie znana jako "towarzyszka życia" Bogusława Bagsika). Pomysł okazał się jednak niewypałem i Smolar wolał poszukać sobie innej pracy. Znalazł ją w Polskim Radiu, gdzie od ponad dwóch lat jest członkiem Zarządu odpowiedzialnym za sprawy programowe. Stanowisko to uzyskał dzięki "medialnej koalicji" UW z SLD i PSL, a jego faktyczna pozycja jest o wiele ważniejsza niż oficjalnie zajmowane stanowisko.

Kto steruje Unią?

W nieco innym kierunku poszła kariera Aleksandra Smolara. W 1991 r. został prezesem Fundacji Batorego i funkcję tę sprawuje do dziś, dzięki czemu dysponuje ogromnymi środkami, jakie ta instytucja otrzymuje od swego założyciela George'a Sorosa i nie tylko. Jednocześnie Smolar od lat zasiada w Radzie Krajowej Unii Wolności, mając ogromny wpływ na wyznaczanie kierunków polityki tej partii. Kreowaniem go na czołowy autorytet udecji od lat zajmuje się "Gazeta Wyborcza", na której łamach często się wypowiada. Oczywiście teksty Smolara zupełnie nie różnią się od typowego dla tego pisma bełkotu utrzymanego w stylu "politycznej poprawności", ale przecież chodzi o to, by czytelnikom utrwaliło się ważne nazwisko. O jego faktycznej pozycji w uweckim salonie nie świadczy rzecz jasna jego publicystyka, ale konkretne przedsięwzięcia. I tak w 1995 r. był on głównym architektem planu zastąpienia Mazowieckiego Leszkiem Balcerowiczem na stanowisku szefa Unii, a także wystawienia kandydatury Kuronia w wyborach prezydenckich. Z kolei jesienią 1998 r. jako pierwszy otwarcie zaatakował Balcerowicza za to, że pod jego rządami UW staje się "dodatkiem do Ministerstwa Finansów". Teraz natomiast udało mu się doprowadzić do kolejnej zmiany: nowym przewodniczącym Unii Wolności został Bronisław Geremek, którego promowaniem Smolar wespół z Michnikiem zajmował się od miesięcy. Przynajmniej od czasu Światowego Forum Demokracji w czerwcu br., gdy odchodzącego ministra "namaściła" amerykańska sekretarz stanu, pani Madeleine Albright. Warto przy okazji pamiętać, że tę warszawską imprezę zorganizowała Fundacja Batorego.

Marzenia o współrządzeniu

Jaką linię będzie realizować Unia już oficjalnie rządzona przez trio Geremek-Smolar-Michnik? Naturalnie zależy to od wyników najbliższych wyborów, a dokładnie od tego, czy SLD uda się uzyskać samodzielną większość w Sejmie, czy też będzie potrzebował koalicjanta. Ten drugi wariant wyraźnie obstawia Aleksander Kwaśniewski, "odwieczny" zwolennik sojuszu postkomunistów z Unią Wolności. Sami liderzy UW są bardziej powściągliwi, ale raczej trudno mieć wątpliwości co do ich intencji. Wszakże sam Aleksander Smolar już prawie rok temu oświadczył: jeżeli chodzi o SLD - jestem krytyczny wobec tej formacji, ale byłbym ostatnim człowiekiem, który wykluczałby możliwość porozumienia i, przy innej koniunkturze politycznej, nawet możliwość współrządzenia. To nie byłoby możliwe w sytuacji masowej dominacji SLD, ale, na przykład, partnerski układ - to sobie doskonale wyobrażam ("Przegląd", 14.02.2000 r.). Zapamiętajmy te słowa, zwłaszcza że wypowiedział je człowiek, od którego bardzo wiele zależy.

Zaś sceptycyzm liderów Unii co do poparcia budżetu rządu Buzka po zagłosowaniu posłów AWS za kandydaturą Leszka Balcerowicza na prezesa NBP, ten scenariusz zdaje się tylko potwierdzać.

Paweł Siergiejczyk

Nasza Polska Nr 01(273)

 Powrót na stronę główną


Strona znajduje się na serwerze www.republika.pl
www.republika.pl